Glenfarclas vs GlenDronach vs Balvenie 15 – porównanie

Glenfarclas vs GlenDronach vs Balvenie 15yo

Dziś będziemy mieć z pozoru wyrównaną walkę trzech 15-letnich whisky z beczek po sherry. Szczerze powiem, że lubię wszystkie 3 destylarnie. Glenfarclas vs GlenDronach vs Balvenie – już podczas pierwszego kontaktu z tymi whisky doszedłem do wniosku, że wcale nie są aż tak do siebie podobne. Ciekawe, czy to bezpośrednie porównanie potwierdzi tę tezę, czy też dojdę do zupełnie innych wniosków.

Porównanie Glenfarclas 15 vs GlenDronach 15 vs Balvenie 15 Single Barrel Sherry Cask

Nie jestem jakimś wielkim fanem whisky z beczek po sherry, ale od czasu do czasu lubię ten specyficzny klimat. Myślę, że będzie to przyjemna degustacja. The GlenDronach i Glenfarclas zawierają po 46% alk. obj., natomiast The Balvenie: 47,8% i jest to edycja single barrel, więc poszczególne wypusty mogą się od siebie delikatnie różnić.

Kolor

GlenDronach: najciemniejszy

Glenfarclas: najjaśniejszy

Balvenie: gdzieś po środku

W przypadku GlenDronach i Glenfarclas, kolor jest naturalny. Co do Balvenie, nie ma pewności, ale wydaje się, że w tym wypadku również nie dodano sztucznych barwników.

Zapach

GlenDronach: bardzo słodki. Dominuje sherry Pedro Ximénez. Marcepan, powidła śliwkowe, dojrzałe banany, kandyzowane wiśnie, goździki. 3,5/5

Glenfarclas: siarka, miód, sos sojowy, rozmaryn, przypalone drewno. 2,5/5

Balvenie: głęboki, intrygujący aromat. Pieczone jabłka z cynamonem i goździkami, suszone śliwki, morska bryza. 4/5

Alkohol ukryty na podobnym poziomie, jednak Glenfarclas zdecydowanie odstaje od pozostałych dwóch destylarni.

Smak

GlenDronach: cappuccino, przypalony karmel, suszone śliwki, wanilia, anyż. 3,5/5

Glenfarclas: słone paluszki, kakao, siarka, sherry oloroso, kakao. 3/5

Balvenie: cynamon, anyż, migdały w karmelu, dojrzałe maliny, jagody. 4/5

Każda whisky okazała się kompletnie inna od pozostałych.

Finisz

GlenDronach: karmel, wanilia, miód, goździki, gorzka czekolada. 4/5

Glenfarclas: jeżyny, przypalony karmel, przypalone drewno, orzechy laskowe. 3,5/5

Balvenie: suszone figi, cynamon, kardamon, wiśnie w likierze, kakao, goździki. 4/5

Tutaj walka była dość wyrównana. W każdym wypadku było ciekawie.

Balans

GlenDronach: dużo słodyczy, wyraźny wpływ sherry PX. Trochę brakuje jej ułożenia, wytrawności, owocowości. Mimo wszystko jest przyjemnie. 3/5

Glenfarclas: gdy już przebijemy się przez „grubą” warstwę siarki, pojawiają się inne nuty. Dość wytrawne, z delikatną słodyczą. Po napowietrzeniu, smak staje się przyjemniejszy, ale zapach jest według mnie nie do zaakceptowania. 2,5/5

Balvenie: ta whisky jest bardzo nieoczywista. Bardzo wyraźny wpływ beczki z europejskiego dębu przez cały czas daje o sobie znać. Bardzo przyprawowa, ziołowo – korzenna whisky. Nie każdemu będzie smakować, jednak dla mnie – rewelacja. 4/5

Ogólnie

GlenDronach: 14/20

Glenfarclas: 11,5/20

Balvenie: 16/20

Cena

GlenDronach: ok. 280 zł

Glenfarclas: ok. 200 zł

Balvenie: od ok. 450 – 550 zł

Podsumowanie

Jeśli mam być szczery, to przyznam się od razu, że z tych trzech destylarni najbardziej lubię Glenfarclas. Jednak tym razem, rezultat był (przynajmniej dla mnie) do przewidzenia. Już podczas opisywania notki smakowej 15-letniej edycji tej whisky napisałem, że kompletnie mi nie podeszła. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak ta whisky może komuś smakować. Ale z drugiej strony – muszę otwarcie napisać, że to tylko moje subiektywne odczucie, z którym nie zgadza się chyba nawet 90% społeczności osób degustujących whisky.

GlenDronach… moim zdaniem, to średnio udana edycja. Z jednej strony, bardzo się ucieszyłem z jej powrotu po kilkuletniej przerwie, jednak czar prysł jeszcze szybciej, niż euforia spowodowana jej powrotem, gdy okazało się, że destylarnia (a może powinienem napisać „pani Master Blender”) doszła do wniosku, że trzeba poprawić to, czego naprawy nie wymagało. I tak – doskonałe beczki po oloroso zastąpione zostały przez miks beczek po oloroso i PX. A kiedyś 15 letnia odsłona nieraz oceniana byłą wyżej nawet niż 21 Parliament. No cóż… to se chyba jednak ne wrati.

Co do Balvenie, to trudno mi się do czegokolwiek przyczepić. Świetna whisky – próbowałem jej również w wersji cask strength o mocy 61,9% ABV podczas wirtualnej degustacji The Balvenie. Jednak szczerze przyznam, że podstawowa odsłona Single Barrel Sherry Cask, którą porównywałem dzisiaj z pozostałymi dwiema „szerówkami” naprawdę nie ma się czego wstydzić. Bardzo mi smakuje, a znakomitej jakości beczki z europejskiego dębu zrobiły niesamowitą robotę. W mojej ocenie jest to zdecydowanie najlepsza whisky z tego zestawienia.

No dobra. Po tej degustacji, jestem za bardzo na(fa)szerrowany. Pora na jakiegoś peat-monstera 😉

Poniżej pełne recenzje

GlenDronach 15 Revival

Glenfarclas 15

Balvenie 15 Single Barrel Sherry Cask

Więcej zdjęć tutaj

Whisky Reset na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *