Springbank 12 – porównanie pięciu edycji

Springbank 12 Cask Strength

Dzisiaj przede mną dość trudne zadanie. Postanowiłem zestawić ze sobą wszystkie edycje Springbank 12 Cask Strength, jakie opisałem na blogu. Trzy z nich w formie sampli, a dwie udało mi się zdobyć w pełnowymiarowych butelkach.

Dzisiaj w kieliszkach znajdą się następujące edycje:

1. Batch 16 z 2018 roku
2. Batch 20 z 2020 roku
3. Batch 21 z 2020 roku
4. Batch 22 z roku 2021
5. Batch 23 z roku 2021

Postaram się skupić wyłącznie na zapachu oraz smaku, ale do każdej whisky zrobię dwa podejścia. Najpierw opiszę pierwsze wrażenie, a potem przejdę się z pieskami na spacer 😅🐕🐕

Następnie wrócę do każdej z nich i jeśli coś się zmieni (a raczej tak będzie), to dopiszę to do notatek. Na końcu spróbuję wyłonić zwycięzcę, a jeśli się uda, to postaram się też jakoś uszeregować cały set.

Springbank 12 Cask Strength

Zestaw postanowiłem ustawić według kolejności, w jakiej whisky te trafiły do sprzedaży.

Zacznijmy od Batcha 16

Butelkowany w mocy 56,3%

Leżakowany w beczkach po sherry (70%) i po bourbonie (30%)

Zapach: wyraźna piwnica, drewno, maliny, sherry.

Smak: popiół, karmel, siarka, drewno, dym, kakao, orzechy włoskie. Potem (czyli mniej więcej po 20 minutach przerwy) doszło mnóstwo ciemnej czekolady cynamon i suszone śliwki.

Najbrudniejszy, najbardziej siarkowy zapach, świetny smak.

Batch 20

55,3% ABV

Beczki: 35% ex-sherry, 66% ex-bourbon

Zapach: kurz, zioła, jabłka, brzoskwinie, węgiel.

Smak: słodycz która płynnie przechodzi w przyjemną goryczkę. Węgiel, przypalony karmel, suszone śliwki, kakao. Z czasem goryczka złagodniała, ale niewiele się zmieniło.

W tej edycji jest najwięcej spalenizny w zapachu i sporo dymu w smaku, jak na Springbank.

Batch 21

56,1% abv

Beczki: 45% ex-sherry, 25% ex-bourbon, 25% Burgundy barrels, 5% beczki po porto

Zapach: syrop klonowy, toffi, marcepan, powidła, maliny.

Smak: syrop klonowy, amaretto, powidła śliwkowe, czekolada, słony karmel. Potem wyszło dużo więcej sherry, orzechów, karmelu.

Najprzyjemniejszy zapach, najgłębszy smak.

Batch 22

55,4% ABV

Beczki: 50% ex-sherry, 50% ex-bourbon

Zapach: drewno, karmel, rodzynki, goździki, zioła.

Smak: karmel, różowy pieprz, wanilia, likier jajeczny, kogel-mogel, kakao. Potem doszły akcenty sherry i pojawiło się więcej starego drewna.

Najsłodszy zapach, bardzo łagodny, przyjemny smak.

Batch 23

55,9% ABV

Beczki po bourbonie

Zapach: orzechy w czekoladzie, jabłka, migdały, lakier do podłogi.

Smak: popiół, karmel, jabłka, dojrzałe brzoskwinie, dojrzałe banany, wanilia, kurz, drewno. Potem cytrusy, suszone owoce, syrop klonowy. Najbardziej nieoczywisty zapach, genialny smak.

Podsumowanie

Na początku myślałem jaką skalę zastosować, ale po chwili zastanowienia, zrezygnowałem z punktacji. W sumie, opisałem tylko z grubsza zapach i smak, i trudno by mi było jakoś się do tego odnieść, jeśli chodzi o jakąś skalę punktową. Dlatego teraz napiszę tylko które edycje jakoś wyraźniej wybiły się na tle pozostałych.

Najbardziej nijakie okazały się najstarsze odsłony (#16 i #20). Natomiast zdecydowanie najbardziej smakowała mi edycja #21. Na koniec pozostało mi jedynie rozstrzygnąć którą whisky umiejscowić na drugiej pozycji – czy Batch 22 z beczek 50/50 (ex-sherry + ex-bourbon), czy ostatnią edycję nr 23 z samych beczek po bourbonie.

Ostatni pojedynek

Próbowałem, porównywałem, wąchałem i cmokałem… aż mi się sampelek #23 skończył (#22 mam jeszcze 2/3 butelki 😅). Jednak nie udało mi się jednoznacznie stwierdzić która edycja bardziej mi smakuje. Obie są świetne, ale bardzo różne.

Myślę, że gdybym miał możliwość częściej wracać do obydwu tych butelek, to w zależności od pogody, nastroju, czy temperatury, wynik niemal za każdym razem mógłby być inny. Batch #22 jest bardziej Springbankowy – mamy tu trochę więcej tych piwnicznych, brudnych akcentów. Natomiast Batch #23 z beczek po bourbonie, jest zdecydowanie bardziej świeży – ciężkie suszone owoce i siarkę zastąpiły delikatne cytrusy, wanilia i słony karmel.

Gdybym jednak miał wybrać tylko jedną z wyżej wymienionych dwóch… chyba postawiłbym na najnowszą edycję – nr 23. Ale dosłownie z minimalnym wskazaniem właśnie na tę whisky. Może dlatego, że jest trochę inna, lżejsza, bardziej świeża.

Jak by nie było, zdecydowanym numerem 1 jest Batch 21. Niech będzie, że numer 2 otrzymują ex aequo Batch 22 i 23 z minimalnym wskazaniem na 23. Na końcu też świetne, ale już nie tak dobre, jak pozostałe #16 i #20.

😅

Jakoś dobrnęliśmy do końca. Gratulacje za wytrwałość w czytaniu 🎉👏

Poniżej pełne recenzje

1. Springbank 12 Batch 16

2. Springbank 12 Batch 20

3. Springbank 12 Batch 21

4. Springbank 12 Batch 22

5. Springbank 12 Batch 23

Więcej zdjęć tutaj
Whisky Reset na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.